Pogoda nas nie rozpieszczała lało, grzmiało potem znów lało żeby zagrzmieć. I tak przez cały tydzień. Przygotowania do otwarcia stanęły i przyznam, że przez chwilę myślałem o odwołaniu wernisażu. Pozostawała tylko nadzieja, że pogoda sie poprawi i w sobotę będzie można wystartować no i 23 lipca stało sie co się miało stać. Jeszcze rano szalone przekładanie drewna razbiórkowego tak aby pomieścić samochody, pieczenie chleba, trap wejściowy, zamiatanie, wieszanie antyram i .....
Goście przybyli punktualnie, przy oklaskach z pomocą Stanisława Michalika i Leopolda Krysińskiego (współautorów albumu" Głuszyca dawniej i dziś") przecięliśmy wstęgę. Ochy i achy napawały serce wiarą, że warto było. Okazało się, że są w Głuszycy pasjonaci którzy spontanicznie wspierają różne wydarzenia Krzysztof Karwowski uraczył nas improwizacja na saksofonie sopranowym.
W świat poszła wieśc o twarciu galerii, smak chleba razowego na zakwasie i chleba pszennego z czrnuszką.
Zapraszam do odwiedzania galerii codziennie od godz 12 do wieczora. Choc jeszcze przez kilka dni fachowcy o kolektora kanalizacyjnego będa sie kręcić i czasowo blokować drogę.