środa, 21 września 2011

Oj dzieje się, dzieje...

Od kilku lat brakowało możliwości spotkania w szerszym gronie gdzie mieszkańcy gminy mogliby zaprezentować swoje umiejętności. Święto Wsi Sowiogóskiej 17-09-2011r to prezentacje kulinarne mieszkańców gminy Głuszyca, przy okazji spotkania odbyły się zawody w konkurencjach nieolimpijskich.
Następnego dnia w niedzielę moje chleby zostały złożone w darze podczas parafialnych dożynek.

Następny weekend zapowiada sie równie aktywnie. Po chlebie i prosiaczkach czas na dziczyznę. Właśnie dzik wylądował w marynacie z jałowcem, liściem laurowym, zielem angielskim i solą. Nabiera smaku. Piec chlebowy przeglądnięty , drewno bukowe dosusza się w kotłowni. W sobotę aromat pieczystego będzie roznosił się po ul.Granicznej. Wieczorem serwujemy go ( za górami za lasami) z kaszą z podrobami i grzybami.

sobota, 10 września 2011

Latający Holender

Serfuję sobie po internecie i czasem trafi się jakaś ciekawa strona z pocztówkami czy zdjęciami.  Są na świecie ludzie, którzy pasję fotografowania mają we krwi od lat i teraz są skłonni  udostępnić swoje archiwa . Wszystko fajnie jeżeli zapisze link lub ściągnę zdjęcie na komputer. Czasem potrzeba aby ktoś odwiedził Galerię i przypomniał co "kryją" różne portale. Wczorajszy gość odświeżył temat serwisu Panoramio, gdzie każdy może zamieścić zdjęcie i przypisać je do miejsca na mapie Google. Swego czasu namierzyłem użytkownika-podróżnika z Holandii, który zamieścił zdjęcia kolorowej Głuszycy   z lat 60-tych. Albo ma tak genialne poczucie przestrzeni albo po prostu inni użytkownicy podpowiadają skąd zdjęcie było zrobione (sam podpowiedziałem lokalizację jednego ze zdjęć przypisanego do Jedliny). Dla zachęty jedna z fotografii z 1967 r. Zaglądnijcie tam bo warto.


Pierwsze koty za płoty

Należy się wszystkim informacja o konkursie ziemniaczanym. Jak można było się spodziewać byłem rodzynkiem wśród nobliwych gospodyń z okolic Boguszowa-Gorc. Wśród różnego rodzaju sałatek, zapiekanek, pierożków, smażonych i faszerowanych ziemniaków prezentowany przez naszą "ekipę" (wspólny wypad z Mamą i córka Magdą). Pieróg smakował wszystkim. Skończyło się co prawda tylko dyplomem za udział ale ilość podpatrzonych pomysłów na potrawy ziemniaczane bezcenna.
Chyba słusznie wygrała rolada ze szpinakiem w sosie pieczarkowym. Potrawa przygotowana na bazie ciasta na kopytka. W sumie bardzo prosta w przygotowaniu i dająca wiele możliwości, bo oczywiście zamiast szpinaku można użyć dowolnego farszu.
Warto abyśmy znaleźli pomysł na kulinarne promowanie Głuszycy. Najbliższa okazja trafia się już 17 września w czasie prezentacji naszych wsi od godz15 w Głuszycy Górnej pod Armatą. Każde z sołectw naszej gminy ma przygotować po 3 dowolne potrawy, które zostaną ocenione przez Jury składające się z głuszyckich restauratorów. Przewidziana jest też degustacja dla widzów. Zapraszam.

środa, 31 sierpnia 2011

Ziemniaczany pieróg

Właśnie mam potwierdzenie porzyjęcia zgłoszenia do konkursu na potrawę  ziemniaczaną. 
Planuje wystartować z rodzinnym przepisem na Pieróg z ziemniakami i kaszą gryczaną. To rodzaj kulebiaka (sprawdźcie sobie w necie) przywieziony przez moją Babcię Anię z Pnikuta i goszczący na stołach naszej rodziny przy okazji większych świąt. Jest niezastąpiony jako dodatek do wigilijnej kapusty z grochem i grzybami a także znakomicie komponuje się ze studzyniną ( galareta z nóżek) - oczywiście już po Pasterce. Całe przedsięwzięcie będzie możliwe dzięki mojej Mamie, która kultywuje kresowe tradycje kulinarne.

Galeria przymyka podwoje.

Kończą się wakacje i zmiejsza sie ruch turystyczny. Podsumowanie tego krótkiego okresu działalności nie wypada oszałamiająco. Częstszymi gośćmi ( nie wliczając otwarcia) byli przyjezdni i "zagraniczniaki". Może planowane działania w zakresie popularyzowania historii Głuszycy wśród dzieci i młodzieży naszych szkół, przełożą się na chęć poznania dziejów rodzinnej miejscowości przez szersze grono mieszkańców.
Na razie, będzie dostępna na telefon. Pozostaję do dyspozycji pod nr 781 984 337 lub  e-mail .

czwartek, 11 sierpnia 2011

Trochę pod górę.

Czasem słońce czasem deszcz ( częściej deszcz ). W ostatnich dniach pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu to i goście nie musieli się tłoczyć. Przez pogodę przesunął się w czasie fundament pod piec chlebowy. Zdecydowałem, że zostanie wzniesiony w obrębie starej obory, która przylegała do budynku  mieszkalnego wykop i zbrojenie już przygotowane na dniach zalewam. Elementy szamotowe i masywne drzwiczki kupiłem jeszcze w zeszłym roku na Allegro. Sprzedający prowadzą agroturystyke w stary młynie i do dziś nie wiem jak można było się go pozbyć. No cóż ich "strata", mój "zysk" .
Ludziska uczmy się od braci Czechów. Do galerii zawitał Jiri M. z Gór Orlickich (przyjechał na rowerze - z polecenia Informacji Turystycznej w Głuszycy) zjechał całą  Ziemię Wałbrzyską i był zadowolony, że może oglądać starą Głuszycę. Zapowiedział się ponownie z kolegami - czekam.
Zbliża się długi weekend ... ciekawe co przyniesie. :-). Na pewno upieczemy chlebki bo do sąsiadów z  Pogranicznej śpieszą moi kolesie z Górażdży a i dla odwiedzających galerię pajda chleba z czarnuszką też będzie czekała.

UWAGA ! Spece od kanalizacji już zakończyli wykopki i droga jest przejezdna tzn. połatana ale przejezdna.

środa, 27 lipca 2011

Ruszyło

Pogoda nas nie rozpieszczała lało, grzmiało potem znów lało żeby zagrzmieć. I tak przez cały tydzień. Przygotowania do otwarcia stanęły i przyznam, że przez chwilę myślałem o odwołaniu wernisażu. Pozostawała tylko nadzieja, że pogoda sie poprawi i w sobotę będzie można wystartować no i 23 lipca stało sie co się miało stać. Jeszcze rano szalone przekładanie drewna razbiórkowego tak aby pomieścić samochody, pieczenie chleba, trap wejściowy, zamiatanie, wieszanie antyram i .....


 Goście przybyli punktualnie, przy oklaskach z pomocą Stanisława Michalika i Leopolda Krysińskiego (współautorów albumu" Głuszyca dawniej i dziś") przecięliśmy wstęgę. Ochy i achy napawały serce wiarą, że warto było. Okazało się, że są w Głuszycy pasjonaci którzy spontanicznie wspierają różne wydarzenia Krzysztof Karwowski uraczył nas improwizacja na saksofonie sopranowym.
W świat poszła wieśc o twarciu galerii, smak chleba razowego na zakwasie  i chleba pszennego z czrnuszką.

Zapraszam do odwiedzania galerii codziennie od godz 12 do wieczora. Choc jeszcze przez kilka dni fachowcy o kolektora kanalizacyjnego będa sie kręcić i czasowo blokować drogę.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Ruszam z galerią

 


Właśnie zbieram się do kuźnio-galerio-piekarni. Co to takiego? Przerabiam starą stajnię na potrzeby działalności. Opróźniłem pomieszczenie ze starych klamotów po poprzednich właścicielach "gustowne" wiszące szafki i klatki na króliki poszły pod młotek (taki 5 kilo), dzielnie pomagała Magda. Poleciały stare tynki ze ścian i części sufitu. Wywiozłem dziesiąstki taczek gruzu, którym wyrównywano podłoże (Magda śmigała na łopacie, że strach). Można powiedzeć, że kuznia jest juz uzbrojona tzn. palenisko, kowadło i imadło mają już swoje miejsce. Pierwsze wprawki kowalskie można oglądać na "Twarzoksiążce" Muszę przygotowac stojaki na kształtowniki i całą "drobnicę" kowalską.
Planuję wykorzystać sąsiedni chlewik do ekspozycji innych zakręconych zbieraczy i twórców.
Ostatnia prezentacja z chlebem, w ramach Dni Głuszycy w Ogrodzie Jordanowski zaowocowała ciekawymi kontaktami. Otrzymałem kronikę koła Turystycznego PTTK Bumerang działające w Głuszycy w latach 70-tych i 80-tych a w niej wiele zdjęć plakietek i odznak z rajdów i zlotów. Będzie najważniejszym eksponatem działu turystycznego. Jestem też na "tropie" ksiązki o historii zakładów Meyera Kauffmanna trzymajcie kciuki żeby ślad się nie urwał.